Runmageddon Wrocław–Długołęka: dwa dni błota, ognia i przeszkód. Finał sezonu Runmageddon 2025 jako uczestnik i kibic.

Dlaczego znów to robię? Bo to finał sezonu!

Mówią, że Runmageddon uzależnia — i coś w tym jest. Po poprzednich startach obiecywałem sobie, że „kolejny zrobię na luzie”. A potem wchodzi zapowiedź: Runmageddon Wrocław–Długołęka 2025, finał sezonu, nowe trasy, wydarzenie na skalę festiwalu OCR. Czuję zapach dymu przy starcie, chłód wody na łydkach i napięcie na przedramionach, kiedy wiszę na przeszkodach. Ten weekend był dla mnie nie tylko biegiem z przeszkodami, ale też podsumowaniem sezonu, treningów i sposobu myślenia o wysiłku. To był mój debiutancki sezon i łącznie zaliczyłem 12 startów — od końca maja, zaczynając w Warszawie, przez Katowice, Lublin, Łódź i Kraków, aż po wielkie domknięcie we Wrocławiu.

Dobre towarzystwo plus fajne miasto

Do Wrocławia namówiłem do startu mojego kumpla Karola, a że to był dalszy wyjazd, uznaliśmy, że zabierzemy ze sobą nasze dziewczyny — Asię i Małgosię — żeby połączyć to w fajny, towarzysko-sportowy wypad. Spaliśmy blisko centrum Wrocławia, a do gminy Długołęka mieliśmy szybki dojazd — idealny układ na finał sezonu Runmageddonu

Wyjechaliśmy z samego rana, ok. 7:20, żeby spokojnie dojechać; po drodze zrobiliśmy kilka krótkich postojów — toaleta, szybkie rozciąganie, coś na ząb — i ok. 13:30 na luzie zameldowaliśmy się w apartamencie, który był już gotowy i czekał na nas. Po rozpakowaniu i podziale pokoi ruszyliśmy na spacer do miasta: wpadliśmy na starówkę, zebraliśmy parę krasnali, a około 17:00 podjechaliśmy odebrać pakiety startowe przed weekendowymi biegami.

Runmageddon Wrocław Długołęka 2025 - Dzień 1

W sobotę pobiegłem 12 km (ok. 50 przeszkód)nie zaliczyłem tylko dwóch przeszkód. Po południu dorzuciłem 6 km (ok. 30 przeszkód)również dwie spalone. Jak na finał i obciążenie dwoma startami jednego dnia, jestem naprawdę zadowolony. Czułem, że trening chwytu, stabilizacji i bieg w terenie zagrały w punkt. W niedzielę celem było równe tempo i czysta głowa — technika wciąż siadała, a ja zbierałem doświadczenie pod kolejne edycje cyklu.

Godz. 7:00 – start w Runmageddon Classic (12 km). Założenie: płynnie, bez szarpania, pełna kontrola techniki. Szybka mobilizacja bioder, barków i nadgarstków, kilka przebieżek oraz aktywacje pod drążki (zwisy, depresja łopatek, guma) – na linię startu wchodziłem wyostrzony, nie wypalony.

Jak poszło? Bardzo dobrze. Trzymałem równe tempo i czyste przejścia na większości przeszkód. Na trasie zatrzymały mnie tylko dwa elementy: potrójne combo i DNA – reszta weszła zgodnie z planem. Łańcuchy i multirig przechodziłem na krótkim dogrywaniu chwytu z aktywnymi barkami, ściany nad wodą brałem spokojniej dla pewnego chwytu, w crawlu po błocie pilnowałem niskich bioder i rytmu łokci, a na linie – kolana wysoko, stopa zakleszczona i po wejściu 2–3 spokojne wdechy przed dalszym biegiem.

Po biegu byłem sam — usiadłem na chwilę, żeby złapać oddech i spróbować się ogrzać, bo zimno weszło mocno. Od razu wskoczyłem w bluzę, ale dalej trzęsło mnie z chłodu, więc podjąłem szybką decyzję: podskoczyłem do sklepu, dokupiłem męskie legginsy, przebrałem się na miejscu i… właśnie w nich pobiegłem później Runmageddon Rekrut 6 km.

Na Rekrut o 10:50 wystartowałem już razem z Karolem — potraktowałem ten bieg towarzysko: chciałem mu towarzyszyć w debiucie, na spokojnie potrenować przeszkody i nie zajechać się przed niedzielnym Hardcore. Reszta ekipy dopiero wtedy dojeżdżała na Rekruta, więc wcześniejszą chwilę po mecie spędziłem solo, dochodząc do siebie i łapiąc ciepło.

Wniosek z dnia: technika i cierpliwość robią robotę – dwa potknięcia (potrójne combo, DNA), ale całościowo solidny, kontrolowany bieg na 12 km. Regularne i ciężkie treningi oddają – czuć to na każdej przeszkodzie i w równym tempie od startu do mety.

Runmageddon Wrocław Długołęka 2025 - Dzień 2

Biegłem razem z Karolem — w niedzielę startowaliśmy w formule Runmageddon Hardcore 21 km. Dla nas obu był to debiut na tak długim dystansie w tych zawodach. Nie ukrywam: zanim do tego doszło, musiałem długo namawiać Karola, żeby zgodził się pójść „po całe” i spróbować Hardcore. Rozważaliśmy za i przeciw, omawialiśmy taktykę żywienia i tempa, a decyzja dojrzewała kilka dobrych dni.

Od pierwszych metrów trzymaliśmy się razem. Ja brałem na siebie prowadzenie i kontrolę tempa, podpowiadałem techniki na przeszkodach i pilnowałem, żeby nie „spalić zapału” na pierwszych kilometrach. Karol świetnie reagował na wskazówki, nie pękał na trudniejszych odcinkach, a kiedy wchodziło zmęczenie, trzymał głowę spokojną i robił swoje. Jestem z niego naprawdę dumny — jako trener widzieć, jak podopieczny dowozi plan w realnych warunkach Hardcore 21 km, to czysta satysfakcja. Meta była wspólna, a ten start zapisujemy jako udany debiut w formule Hardcore – 21km i mocny fundament pod kolejne, dłuższe biegi w cyklu.

Co wyróżnia finał Runmageddonu w Długołęce?

Skala wydarzenia: prawdziwy festiwal OCR. Trasy dla dorosłych i Kids, strefa expo, głośny doping — czuć, że to finał sezonu Runmageddonu.

Różnorodność: od Rekrut (krótszy dystans), przez klasyczne formaty, po Runmageddon Hardcore (21 km, nawet 70 przeszkód). To robi klimat mistrzostw (w sensie jakości rywalizacji), choć to wciąż „nasz” Runmageddon w Polsce — dostępny dla amatorów i PRO.

Organizacja i bezpieczeństwo: dobre oznaczenia, strefy wsparcia, kontrola przepływu na przeszkodach. Bezpieczeństwo jest tu realnym priorytetem — to czuć.

Dlaczego warto przyjechać na finał do Wrocław–Długołęka?

Bo to wydarzenie z energią. Polska scena OCR rośnie, a Runmageddon Wrocław–Długołęka to idealne miejsce, by poczuć klimat mistrzostw: mocne wyścigi na bardzo wysokiej intensywności, szeroki przekrój poziomów i wielka dawka adrenaliny. Do tego świetny weekend w mieście — między biegami SkyTower, po biegu ZOO, a wieczorem dobra regeneracja w centrum. Warto też powalczyć o statuetki Weterana – za zaliczenie trzech dystansów (6 km, 12 km oraz 21 km) w ramach cyklu można zdobyć prestiżowe wyróżnienie, które pięknie domyka sezon.

Podsumowanie czyli Finał Runmageddon Wrocław Długołęka 2025 

Finał Runmageddon Wrocław–Długołęka 2025 to dla mnie weekend, w którym wszystko zagrało: atmosfera festiwalu biegu z przeszkodami, świetna organizacja, mocne trasy i realny progres. W sobotę zaliczyłem 12 km (~50 przeszkód)oraz 6 km (~30 przeszkód) – na obu trasach nie zrobiłem tylko po 2 przeszkody, co uznaję za solidny wynik na finał sezonu. W niedzielę utrzymałem równe tempo i czystą technikę. Całość dopełniły: wsparcie ekipy (Asia, Karol, Małgosia), nocleg blisko centrum Wrocławia, szybkie zwiedzanie SkyTower po sobotnich biegach i ZOO Wrocławjako spokojny „cool down” po niedzieli. To był esencjonalny Runmageddon: błoto, adrenalina, ale i bezpieczeństwooraz mądra taktyka.

Najważniejsze wnioski z finału:

Progres na przeszkodach (chwyt, technika, decyzje) – klucz do dobrych wyników.

Dwudniowy układ „technika → tempo” sprawdza się w praktyce.

Logistyka (sprzęt ×2, jedzenie, suszenie) decyduje o jakości „dnia drugiego”.

Rekrut, Classic i Hardcore budują klimat dużego wydarzenia w Polsce.

Mental: krótkie reset-y po przeszkodach dają realny zysk czasowy i energetyczny.