
Spis treści
ToggleRunmageddon 23 sierpnia odbył się na Błoniach Łódzkich, które stworzyły świetne warunki do rywalizacji. Trasa była zróżnicowana – od błotnistych odcinków, przez techniczne przeszkody, aż po fragmenty wymagające szybkości. To sprawiło, że każdy uczestnik mógł poczuć pełnię emocji i sprawdzić się w naprawdę ekstremalnych warunkach.
Na początku warto wspomnieć, że na Runmageddon Łódź pojechaliśmy razem z Asią, co już od samego startu dodało całemu wydarzeniu wyjątkowego klimatu. To był jednak dla mnie bardzo trudny weekend – nie tylko pod względem logistycznym, ale również jako prawdziwy sprawdzian siłowy. Dlaczego? Ponieważ następnego dnia czekał mnie start w 1/8 IronMan w Stężycy. Łączenie dwóch tak wymagających wydarzeń dzień po dniu to nie lada wyzwanie – zarówno dla ciała, jak i głowy. Ale o szczegółach i tym, jak wyglądał mój triathlonowy start, opowiem więcej w osobnym artykule… 😉
Wyruszyliśmy z Asią wcześnie rano, pełni energii i nastawieni na sportowy weekend. Droga do Łodzi mijała sprawnie, choć po drodze trafiliśmy na małe korki, które trochę spowolniły naszą podróż. Ostatecznie dotarliśmy na miejsce nieco później, niż planowaliśmy, więc wszystko było na styku – dosłownie w ostatniej chwili udało nam się odebrać pakiety startowe i przygotować do biegu.
Dla Filipa był to drugi start w tej formule i trzeba przyznać, że różnica była ogromna. W porównaniu do wcześniejszego biegu w Lublinie pobiegł szybciej, pewniej i sprawniej. Czas na mecie mówił sam za siebie – progres był wyraźny i naprawdę cieszył oko.
Pierwsze 3 km pokonaliśmy w zaledwie 25 minut, co było ogromnym progresem i sygnałem, że idziemy w dobrym kierunku. Jednak wraz z kolejnymi kilometrami siły zaczęły opadać i musiałem dosłownie zdzierać gardło, aby zmotywować młodzieńca do dalszej walki. Filip pomimo przeciwności – kolki, braku tlenu czy nadmiaru kilogramów, które regularnie gubimy – nie odpuścił i zostawił całe serce na trasie.
Na trasie dopingował go także tata, Tomek, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam 👊. Mam ogromną nadzieję, że już niedługo obaj – ojciec i syn – zadebiutują razem w Runmageddonie. To byłoby naprawdę wyjątkowe doświadczenie i piękny przykład sportowej przygody rodzinnej.
Swoją drogą, ponownie pokonałem wszystkie przeszkody, jakie były do zrobienia, i jestem z siebie naprawdę dumny. To daje mi ogromną satysfakcję i potwierdza, że moja praca na treningach przekłada się na realne efekty na trasie. Coraz bardziej czuję też, że nadchodzi czas, aby spróbować swoich sił w kategorii Elite – by zmierzyć się z najlepszymi i sprawdzić, gdzie aktualnie jest moja granica.
Ten start dał nam wszystkim ogrom emocji. Był wysiłek, zmęczenie, chwile zwątpienia, ale przede wszystkim satysfakcja na mecie. To właśnie meta w Runmageddonie smakuje najlepiej – bo wiesz, że zostawiłeś na trasie 100% energii i serca.
Dla mnie dodatkowym powodem do radości była możliwość przeżycia tego razem z Filipem. Wspólny start to coś więcej niż trening – to doświadczenie, które zostaje w pamięci na długo. Jestem naprawdę dumny z tego chłopa – z tego, że daje z siebie zawsze maksa na treningach, że nigdy nie odpuszcza i walczy o każdy metr na zawodach. Widać też, że złapał bakcyla – bo zamiast mieć dość, po wszystkim już myśli o kolejnym starcie. To najlepszy dowód na to, że wkręcił się w sportową przygodę i chce więcej
Ten start dał nam wszystkim ogrom emocji. Był wysiłek, zmęczenie, chwile zwątpienia, ale przede wszystkim satysfakcja na mecie. To właśnie meta w Runmageddonie smakuje najlepiej – bo wiesz, że zostawiłeś na trasie 100% energii i serca.
Dla mnie dodatkowym powodem do radości była możliwość przeżycia tego razem z Filipem. Wspólny start to coś więcej niż trening – to doświadczenie, które zostaje w pamięci na długo. Jestem naprawdę dumny z tego chłopa – z tego, że daje z siebie zawsze maksa na treningach, że nigdy nie odpuszcza i walczy o każdy metr na zawodach. Widać też, że złapał bakcyla – bo zamiast mieć dość, po wszystkim już myśli o kolejnym starcie. To najlepszy dowód na to, że wkręcił się w sportową przygodę i chce więcej 💪.
Po zawodach udaliśmy się na zasłużone jedzonko i odpoczynek. W jednej z łódzkich restauracji zrelaksowaliśmy się przy pysznych burgerach, ciesząc się spokojną i miłą atmosferą po całym wysiłku. Wracając do domu, podróż trochę się dłużyła – na trasie z Łodzi było sporo wypadków i zatorów – ale ostatecznie, bez większych niespodzianek, dotarliśmy wieczorem do mojego rodzinnego domu. A tam… szybki sen, bo następnego dnia o 5 rano trzeba było wstać i wyruszyć na 1/8 Ironman w Stężycy. Czekało mnie więc prawdziwe wyzwanie – ale o tym opowiem już w osobnym tekście.
Swoją drogą, mogłem sobie darować ciężki trening na nogi i ręce zrobiony dwa dni przed startem – bo biegnąc z Filipem miałem jeszcze lekkie zakwasy, co wcale nie ułatwiało zadania 😅.
Na koniec raz jeszcze ogromne podziękowania:
🙏 dla Asi – za to, że zawsze jeździ ze mną na zawody i wspiera na każdym kroku,
🙏 dla Filipa – za wspólny start, determinację i walkę na trasie,
🙏 dla jego taty Tomka – za świetne zdjęcia i filmiki, które pięknie oddają atmosferę tego dnia.
Runmageddon to nie tylko bieg. To wydarzenie, które łączy ludzi, daje niesamowite przeżycia i pozwala sprawdzić swoje granice. Nieważne, czy startujesz w serii Elite, w formule Rekrut – 6 km, czy zapisujesz swoje dziecko do Runmageddon Kids – każdy znajdzie coś dla siebie.
Dla mnie ta edycja była kolejnym dowodem na to, że warto podejmować wyzwania i pracować nad sobą. A dla Filipa – kolejnym krokiem w rozwoju, który pokazuje, że ciężka praca przynosi realne efekty.
Runmageddon to nie tylko bieg – to przygoda, test charakteru i niesamowita zabawa.
To moment, w którym sprawdzasz swoją siłę, wytrzymałość, odporność psychiczną i umiejętność radzenia sobie w trudnych warunkach.
Każda przeszkoda to nowe wyzwanie, a każda pokonana – satysfakcja, której nie da się porównać z niczym innym.
Jeżeli marzysz o starcie w takim wydarzeniu, pamiętaj – przygotowanie to klucz.
Nie chodzi tylko o bieganie, ale też o wszechstronny trening: siłowy, kondycyjny i techniczny, który pozwoli Ci bezpiecznie i skutecznie pokonać wszystkie przeszkody.
Równie ważne jest nastawienie psychiczne – wiara w siebie i przekonanie, że nawet w kryzysie dasz radę.
A najlepiej, jeśli przygotowujesz się w dobrym towarzystwie, z kimś, kto wie, jak wygląda Runmageddon od środka, potrafi dobrać trening do Twoich możliwości i będzie wspierał Cię na każdym etapie drogi – zarówno na sali treningowej, jak i na trasie biegu.
📩 Dołącz do moich treningów i przygotuj się na kolejny Runmageddon tak, by ukończyć go z uśmiechem, w dobrym stylu i z poczuciem, że dałeś z siebie wszystko!
podobne ARTYKUŁY:
https://jakubkruczek.pl/runmageddon-wroclaw-dlugoleka-moje-dwa-dni-w-blocie-ogniu-euforii/
https://jakubkruczek.pl/moj-pierwszy-runmagedon-granice-sa-tylko-w-glowie/
https://jakubkruczek.pl/runmageddon-katowice-wspolny-start-wspolna-walka/
https://jakubkruczek.pl/jak-wspolnie-pokonalismy-pierwszy-runmagedon-lublin/
https://jakubkruczek.pl/runmageddon-dobczyce-2025-moj-debiut-na-trasie-w-kategorii-elite/

Polityka prywatności | Wdrożenie | Pozycjonowanie wizytówki Google